Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dania główne. Pokaż wszystkie posty

18 sierpnia 2015


Może ciężko w to uwierzyć, ale od zawsze byłam niejadkiem. Przez długi okres dzieciństwa na śniadanie nie akceptowałam niczego oprócz mojej ukochanej kanapki (bułeczka-majonez-wędlinka-majonez), a nad obiadem zdarzało mi się modlić kilka godzin. Nie obyło się też bez klusek z serem i jajkiem przechowywanych w pudełku przez dobre pól roku (było szczelne, nikt nic nie poczuł gdy spokojnie leżało w moim biurku...), a także niemałej kolekcji niejadalnych skórek od chleba na zakwasie. Długo też nie przepadałam za makaronami. Muszę przyznać, że nadal mogłyby dla mnie nie istnieć, ale odkąd zaczęłam pracować w knajpie Jung&Lecker nawet i na nie zrodziło mi się kilka pomysłów. Oto jeden z nich - do przygotowania w 20 minut, porcja dla całej dużej rodziny (5-6 porcji). Idealne na lato, ale sprawdzi się również podczas zimowych wieczorów (wtedy można skład wzbogacić o czosnek).

Penne con spinaci e gorgonzola
Czas przygotowania: 20min
Składniki:
  • paczka 500g makaronu penne (może być wersja tricolore jak na zdjęciu, polecam wypróbować makaron firmy Barilla, jest fenomenalny!)
  • 180g sera gorgonzola
  • 300g śmietanki 30%
  • 450g mrożonego szpinaku (dowolnie, może być rozdrobniony lub całe liście, można też użyć szpinaku ze śmietanką)
  • ewentualnie: 1-2 rozdrobnione ząbki czosnku
Przygotowanie:
  • Makaron przygotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu (jeśli nie ma przeciwwskazań zdrowotnych gotujemy go w formie al dente).
  • W głębokim garnku podgrzewamy śmietankę z rozkruszonym serem gorgonzola, szpinakiem i ewentualnym czosnkiem(wszystko umieszczamy w garnku, gotujemy na niedużym ogniu aby zapobiec przypalaniu). Szpinak można wcześniej wyciągnąć aby się nieco rozmroził, wtedy przygotowanie tego dania zajmie wam jeszcze mniej czasu!
  • Ugotowany makaron można przełożyć do garnka z sosem i całość dokładnie wymieszać, lub też nakładać jedno i drugie oddzielnie.
Smacznego!


Penne ze Szpinakiem w Sosie z Gorgonzolą

Czytaj dalej...

6 sierpnia 2015


O dim sum się mówi, o dim sum się słyszy. Jednak niewielu fanów chińskich pierożków na parze zdaje sobie sprawę z tego, że nazwa dim sum nie odnosi się bezpośrednio do ich ulubionej przekąski. 
Dim sum to kantońska nazwa typowego chińskiego brunchu, składającego się z kilku drobnych i lekkich przekąsek, często zakończonego deserem (również małym i lekkim). Brunch taki spożywa się najczęściej w trakcie przerwy na herbatę, zwanej Yum Cha. Warto wspomnieć, że yum cha jest dla Chińczyków równie ważna i celebrowana, jak fika dla Szwedów. 
Dania dim sum serwuje się na bambusowych parnikach lub niewielkich talerzykach. Najbardziej popularnymi z dań są pierożki z różnego rodzaju nadzieniem, mięsnym lub wegetariańskim, często podawane w towarzystwie warzyw gotowanych na parze, oraz bułeczki baozi z jeszcze szerszą gamą wypełnienia: od nadzienia mięsnego, przez warzywne, aż do słodkich bułeczek deserowych. 
Tego typu brunch jest dostępny w każdej szanującej się chińskiej herbaciarni, jako że yum cha bez dim sum to nie yum cha :)
Przekąski dim sum od jakiegoś czasu zawitały również do Polski. Miejsc, gdzie możecie się nimi delektować, stale przybywa. Ponieważ jadłam je już w kilku knajpkach, pokusiłam się o to, by wam polecić jedną z nich - Dim Sum House przy ulicy Chmielnej w Warszawie. Jest to niewielkich rozmiarów lokal, w którym możecie skosztować ponad 10 różnych smaków pierożków oraz kilka tradycyjnych chińskich zup i przekąsek, popijając do tego zieloną herbatę. Od kiedy tam przychodzę, menu się rozwija - wczoraj po raz pierwszy spróbowałam bułeczek baozi :) A pierożków smaczniejszych w Warszawie jeszcze nie udało mi się znaleźć, dlatego zachęcam wszystkich, którzy chcą spróbować tych chińskich przekąsek - na pewno się nie zawiedziecie !


Chińskie Pierożki Na Parze
Czas przygotowania ciasta:           20 min
Czas przygotowania pierożków: 20-30min
Czas gotowania porcji:              12-15min
Składniki:
Ciasto
  • 350g mąki pszennej
  • 250ml ciepłej wody
  • pół łyżeczki soli
Nadzienie z wołowiną i imbirem
  • 500g mielonego mięsa wołowego
  • 1 cebulka dymka wraz ze szczypiorem
  • 1 ząbek czosnku
  • 2-3 cm świeżego imbiru
  • 1 jajko (można użyć samego białka)
  • 1 łyżka oleju sezamowego
  • pieprz, sos sojowy (do smaku)
Nadzienie ze szpinakiem
  • 500g mrożonego szpinaku
  • 2 jajka
  • szczypior cebulki dymki
  • 1 ząbek czosnku
  • pieprz, sos sojowy (do smaku)
Sos
  • 1/2 szklanki sosu sojowego
  • 2 łyżki oleju sezamowego
  • 3 łyżki octu ryżowego
  • drobniutko pokrojona zielona część pora
Przygotowanie:
Nadzienie z wołowiną i imbirem
  • Czosnek i imbir wycisnąć przez wyciskarkę do czosnku.
  • Cebulkę ze szczypiorem posiekać w drobną kosteczkę.
  • Wszystkie składniki dokładnie wymieszać w głębszym naczyniu, doprawić sosem sojowym i pieprzem do smaku.
Nadzienie ze szpinakiem i sezamem
  • Szpinak rozmrozić kilka godzin wcześniej na sitku (musi być dokładnie odsączony).
  • Szczypior drobno posiekać, czosnek wycisnąć przez wyciskarkę do czosnku, po czym wszystkie składniki dokładnie wymieszać w głębszym naczyniu.
  • Doprawić sosem sojowym i pieprzem do smaku.
Sos
  • Wszystkie składniki płynne dokładnie wymieszać, przelewać do miseczek na sos i posypywać siekanym porem.
Ciasto
  • Mąkę przesiać do miski, wlać wodę i wsypać sól; wyrabiać ciasto przez ok. 5 minut.
  • Dalej można postępować dwojako: albo rozwałkować całe ciasto na posypanej mąką stolnicy, po czym wykrawać z niego nieduże kółka, albo podzielić ciasto na ok. 60 niedużych kuleczek, które następnie rozwałkowywać na cienkie placuszki.
  • Na środku rozwałkowanego cienkiego placuszka umieścić nadzienie i zawinąć wg własnej fantazji (inspiracje można czerpać z internetu, gdzie znajdziecie mnóstwo wzorów pierożków). Ja Wam opiszę, jak ulepić 2 wzory, które widnieją na zdjęciach.
    Pierwszy z nich, przypominający zwykłe pierogi, lepi się niemal dokładnie tak samo. Układamy na środku kółka z ciasta niedużo, około łyżeczkę farszu (to akurat musicie wyczuć podczas lepienia, ja wykrawałam kółka szklanką, więc były malutkie, to i niewiele nadzienia nakładałam), po czym składamy krawędzie tak, jakbyśmy chcieli złożyć kółko na pół. Dokładnie zlepiamy ze sobą krawędzie ciasta (gdyby było za bardzo mączne i nie chciało się kleić, można zwilżyć palce wodą), lekko falując powstającą na "grzbiecie" fałdkę.
    Drugi wzór jest bardziej skomplikowany - przyda się do niego rysunek pomocniczy wklejony przeze mnie po prawej stronie. Należy jednocześnie złożyć ze sobą cztery krawędzie pierożka, trzymając za ich środek. Powinny nam w tym momencie powstać 4 skrzydełka po przekątnych, które trzeba zlepić. Ważne jest też, aby środek był dokładnie zaklejony!
  • Przygotować parnik: na każdym pięterku układamy wycięty kawałek papieru do pieczenia posmarowany cienką warstwą oleju sezamowego.
  • Umieszczać pierożki w parniku tak, aby się ze sobą nie stykały.
  • Gotować około 10-15 minut, a zaraz po odstawieniu z pary pierożki posypać sezamem (czarnym lub białym).
  • Pierożki się je pałeczkami, maczając je w sosie; jako dopełnienie dania można przygotować również trochę warzyw gotowanych na parze - strączki groszku lodowego, malutkie marchewki itd.

Smacznego !

Chińskie Pierożki na parze z wołowiną i szpinakiem + Yum Cha w Dim Sum House

Czytaj dalej...

29 maja 2015



Tego dania chyba nie trzeba przedstawiać. Burrito, wywodzące się z kuchni meksykańskiej, z łatwością podbiło serca i żołądki ludzi na całym świecie. Obecnie rodzajów burrito jest tyle, ile można stworzyć kombinacji dodatków. Co prawda pierwotnie była to specjalnie doprawiona smażona wołowina posypana żółtym serem w towarzystwie czerwonej fasoli zawinięta w pszenną tortillę, lecz z czasem wymyślano to coraz nowsze wariacje tej przekąski. Obecnie najbardziej popularne burrito poza wołowiną i serem zawiera w sobie sałatę, pomidory, paprykę, ogórka i sos salsa.Często dodaje się do niej również papryczki jalapenos, dla zaostrzenia smaku. Przygotowanie nie jest skomplikowane, jednak wymaga wprawy - zawijanie tortilli nie jest wcale takie proste ;) 


Burrito
Czas przygotowania: 30-40min
Składniki:
  • 500g mielonego mięsa wołowego
  • 1 cebulka dymka
  • 2 łyżki oliwy do smażenia
  • opakowanie przyprawy do burrito (na opakowaniu napisane jest, na ile mięsa przewidziana jest dana ilość przyprawy, u mnie było to 70g na 500g wołowiny; polecam mieszankę z lidla, która pojawia się tam w ramach tygodnia meksykańskiego/hiszpańskiego)
  • 4-5 tortilli pszennych
  • sałata
  • 2 pomidory
  • 1 papryka
  • 1 ogórek
  • 100g startego sera
  • sos salsa
  • opcjonalnie: czerwona fasola z puszki, marynowane papryczki jalapenos, sos czosnkowy (zamiast salsy), kiełki, kukurydza, guacamole, kawałki avocado - tutaj jest akurat morze możliwości :)
Przygotowanie:
  • Uwaga: Przygotowanie tortilli - w mikrofali - 30s/1000W, w piekarniku - 10min/180 stopni (będziemy je podgrzewać później, jednak jeśli będziecie korzystać z piekarnika, należy go wcześniej nastawić).
  • Pomidory, paprykę, ogórka i cebulę pokroić w kosteczkę (oddzielnie).
  • Na patelni rozgrzać oliwę i zeszklić na niej cebulkę, następnie dodać mięso.
  • Podczas smażenia mięsa, stale mieszając dodajemy partiami przyprawę do burrito. 
  • Gdy dodamy już całą przyprawę, dolewamy 3/4 szklanki wody i dalej mięso dusimy, aż zrobi się lekko klejące.
  • W tym momencie podgrzewamy tortille - zwyczajnie wkładamy jedną do mikrofali lub kładziemy na blasze.
  • Wzdłuż średnicy podgrzanej tortilli układamy: sałatę, warzywa, gorące mięso, ser i polewamy sosem salsa.
  • Następnie zawijamy: dokładnie tak, jak na filmiku:

Smacznego!

Domowe Tex-Mex: Burrito

Czytaj dalej...

12 maja 2015



Nie wiem, czemu okres studiów kojarzony jest ze słabym odżywianiem się. Jak patrzę wstecz, to od momentu rozpoczęcia swojej edukacji wyższej mam nareszcie wystarczająco czasu na gotowanie. Jedynym, co może hamować przed przygotowywaniem pełnowartościowych posiłków jest lenistwo. Dla tych, którzy cenią sobie smaczny obiad wyżej od 30min drzemki polecam to szybkie i tanie danie. Przygotujecie je za ok. 25zł i starczy Wam na 2-4 dni (można też przygotować je codziennie w mniejszych porcjach), przy czym nie stracicie więcej czasu niż 30min!

Stir-fry z Indykiem
Czas przygotowania: 30min
Składniki:
  • 400g mięsa z indyka (piersi lub mieszanki na gulasz)
  • 300g mrożonej marchewki baby (lub 2-3 marchewki pokrojone w plasterki)
  • 300g mrożonej ciętej zielonej fasolki szparagowej
  • 200g pędów bambusa
  • 3-4 suszone grzyby mun
  • 1 papryczka chili
  • 2-3 łyżki mąki kukurydzianej
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 cebulka dymka ze szczypiorem
  • garść orzeszków ziemnych
  • sos sojowy
  • 2 łyżki oleju (najlepiej użyć aromatycznego, np sezamowego, ale równie smaczne będzie, gdy użyje się zwykłego rzepakowego lub słonecznikowego)
Przygotowanie:
  • Rozmrozić marchewkę i groszek.
  • Grzyby mun zalać wrzątkiem na 5 min, wyciągnąć i pokroić w paseczki.
  • Papryczkę chili pokroić drobniutko, od cebulki odciąć szczypior i pokroić w kosteczkę.
  • Mięso z indyka pokroić na drobne kawałki, obrać czosnek.
  • Na patelni lub w woku rozgrzać olej z 2 łyżkami sosu sojowego, wrzucić na nią cebulę, wyciśnięty czosnek i mięso, mieszać, dopóki kawałki indyka z każdej strony nie będą zabielone.
  • Dodać rozmrożone warzywa i grzyby mun, zamieszać.
  • Odsączyć pędy bambusa i przełożyć je na patelnię (co chwilę mieszamy zawartość patelni!).
  • Co jakiś czas polewamy całość lekko sosem sojowym.
  • Wysypujemy na patelnię mąkę kukurydzianą i dokładnie mieszamy ją z zawartością.
  • Na sam koniec kroimy szczypior dymki i pod koniec smażenia (gdy marchewki i fasola będą miękkie) dodajemy je do dania razem z orzeszkami ziemnymi, lekko mieszamy i gotowe c:
  • Można podawać zarówno z ryżem jak i z makaronem ryżowym lub sojowym, a jako dodatek polecam ostry chiński sos firmy Tao Tao - idealnie się wpasowuje smakiem :)

Student in kitchen: Stir-fry z indykiem

Czytaj dalej...

8 maja 2015


"Mój chłopak przygotował dziś cudowną kolację"....
Wróć. Nie. Byłoby zbyt pięknie :) Ja przygotowałam mu cudowną kolację. Co prawda przez miesiąc mojej nieobecności mnie rozpieszczał, nawet zrobił mi pizzę (i to nie byle jaką!), ale o Moussakę nie mogłam się doprosić, więc zrobiłam sama. Przyznał, że była przepyszna, a sam wyśmienicie gotuje, więc to nie byle jaki komplement. Zostawiam was zatem z przepisem na tą grecką bakłażanową lasagne, którą polecamy oboje - ręczę, że się nie zawiedziecie :)


Moussaka
na czerwonym winie
Czas przygotowania bakłażanów:              30min
Czas przygotowania sosu pomidorowego:        1h
Czas przygotowania sosu beszamelowego: 10min
Czas pieczenia:                                         35min
Czas całkowity:                                             ~2h
Składniki:
  • 2 bakłażany (600g)
  • oliwa (1 łyżka do smażenia, więcej do pieczenia)
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 300g mielonej cielęciny
  • 1/3 szklanki czerwonego wytrawnego wina
  • 1 puszka obranych ze skórki pomidorów w gęstym sosie
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • 1 płaska łyżeczka cynamonu
  • 1/4 łyżeczki pieprzu cayenne 
  • 1/2 łyżeczki papryki słodkiej
  • 1/2 łyżeczki oregano
  • 1/2 łyżeczki majeranku
  • 3 kawałki suszonych pomidorów
  • sól, pieprz
  • 30g masła
  • 2 płaskie łyżki mąki
  • 300ml mleka
  • spora szczypta gałki muszkatołowej
  • 1/2 szklanki sera typu parmezan (startego)
Przygotowanie:
  • Obraną cebulkę kroimy w drobną kosteczkę i podsmażamy na 1 łyżce oliwy razem z wyciśniętym czosnkiem tak, aby się zeszkliła.
  • Dodajemy rozdrobnione mięso, dolewamy wino, mieszamy chwilę, po czym dodajemy pomidory i koncentrat oraz dosypujemy cynamon, pieprz cayenne, paprykę, oregano,majeranek i pokrojone w drobne paseczki suszone pomidory i dusimy przez 30min pod przykryciem, odstawiamy do przestygnięcia.
  • Bakłażany myjemy i kroimy w 0,5cm plasterki, układamy na natłuszczonej oliwą blaszce, od wierzchu również smarujemy je oliwą i pieczemy przez 10min po każdej stronie w piekarniku nagrzanym do 175 stopni.
  • W niezbyt dużym garnku rozpuszczamy masło, dodajemy do niego mąkę i dokładnie mieszamy do uzyskania całkiem gęstej masy.
  • Dolewamy porcjami mleko, stale mieszając i podgrzewając, dodajemy gałkę muszkatołową, a gdy sos zacznie gęstnieć, dodajemy większość startego parmezanu, czekamy aż się rozpuści, po czym zdejmujemy garnek z gazu.
  • Natłuszczone, ok. 1,5l naczynie żaroodporne wykładamy od spodu plasterkami bakłażanów, nakładamy na nie połowę sosu mięsno-pomidorowego, układamy kolejną warstwę bakłażanów, rozprowadzamy na nich resztę mięsa, wierzch wykładamy bakłażanami, po czym zalewamy całość sosem beszamelowym (maślano-mlecznym).
  • Wierzch Moussaki posypujemy resztą sera i wstawiamy ją na 35min do piekarnika nagrzanego do 180 stopni.
  • Po wyciągnięciu z piekarnika odczekać chwilę, aż lekko ostygnie - łatwiej się kroi, gdy sos beszamelowy jest bardziej zastygnięty.
Smacznego!


Moussaka na Czerwonym Winie

Czytaj dalej...

12 marca 2015

O ile nie zawsze przepadam za polecaniem na lewo i prawo moich przepisów, o tyle tym razem robię to z lubością. Wpis numer 99 dedykuję mojemu autorskiemu przepisowi na Spaghetti, które notabene robiłam wówczas po raz pierwszy w życiu. Danie o tyle niezwykłe, że lekkie i bezmięsne. Mielone całkowicie zastąpiłam tuńczykiem, a jako ten składnik specjalny dodałam mieszankę owoców morza - małże, krewetki, kalmary i ośmiorniczki. Jednak swoją fenomenalność danie zawdzięcza nietypowym zestawieniem przypraw - dodałam do niego suszoną bazylię, pieprz ziołowy i trawę cytrynową w dwóch postaciach - pastę i klasyczną suszoną trawę. Dzięki temu sos jest lekko kwaskowaty i idealnie komponuje się z owocami morza. 

Przygotowanie zajmuje nie więcej niż 30min, co uważam za dosyć atrakcyjne - zawsze i wszędzie, w dłuższej przerwie między zajęciami czy kiedy zostało niewiele czasu do przyjścia gości, można je przyrządzić i mieć stuprocentową pewność, że niemal każdemu zasmakuje. Chyba, że ktoś nie lubi ryb, wtedy odradzam :P
Spaghetti con Frutti di Mare
Czas przygotowania: ok. 30min
Makaron: 8 min aldente
10 min normale
Składniki:
  • 1-1,5 kg pomidorów (gdy brakuje czasu, można użyć 2 puszek krojonych pomidorów)
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • 1-2 puszki tuńczyka (obojętnie czy w oleju czy w sosie własnym)
  • 1 cebulka dymka
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka suszonej bazylii
  • 1 łyżeczka pasty z trawy cytrynowej
  • 1/2 łyżeczki suszonej trawy cytrynowej
  • 1 łyżeczka pieprzu ziołowego
  • 1/2 łyżeczki pieprzu czarnego
  • 1 łyżeczka soli
  • makaron pełnoziarnisty spaghetti
  • ewentualnie: ser typu parmezan i świeże liście bazylii do podania
Przygotowanie:
  • Z pomidorów wykrawamy gniazda, kroimy je w kostkę i wrzucamy na patelnię (jeszcze nie nagrzaną).
  • W szklance wody mieszamy dokładnie koncentrat, wylewamy na patelnię.
  • Kroimy w piórka cebulkę, wyciskamy lub kroimy w drobniutką kosteczkę czosnek, również umieszczamy na patelni.
  • Czas start: podgrzewamy zawartość patelni i dusimy wszystko do momentu, kiedy z pomidorów zacznie odchodzić skórka i będą miękkie i całość będzie przypominała konsystencją sos (uwaga: gdy sos będzie za gęsty, dolewać wody).
  • Następnie dodajemy wszystkie pozostałe składniki: tuńczyka, owoce morza i przyprawy, i dusimy przez 10-15 min.
  • W międzyczasie przygotować makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
  • Podawać gdy sos i makaron będzie gorący, ewentualnie posypać parmezanem i udekorować świeżą bazylią.
Smacznego !


Wiosenny detoks Wielki Post 2015 Zastąp słoik pysznym daniem - III edycja

Spaghetti con Frutti di Mare

Czytaj dalej...

3 lutego 2015

 Nie cierpię fastfoodów. Do tego stopnia, że wręcz się ich brzydzę. Gdy po raz pierwszy byłam w Sztokholmie, i zaraz po locie mama z ciocią uznały, że trzeba coś zjeść, i najlepiej w McDonaldzie, nieomal się na nie obraziłam. Takie jedzenie po prostu nie przechodzi mi przez gardło. Jednak w mojej rodzinie jestem jedyna, która by fastfoodów unikała. Moje młodsze rodzeństwo na Dzień Dziecka zamiast kina zażyczyło sobie wizyty w McDonaldzie, i do tej pory wizyta w fastfoodzie jest najwyższą formą nagrody. God, why?

Myślałam jakiś czas, co można zrobić, żeby im pokazać, że fastfoody nie są jakoś nadzwyczajne, że wszystko można zrobić samemu, i przy okazji będzie zdrowsze i pełnowartościowe, i nie ociekające tłuszczem. Frytki były przerabiane, jednak miały za małą moc perswazji. Nuggetsy podobno wcale nie smakowały jak te z McDonalda, 2:0 dla amerykańskiej kuchni. Z Happymeal'owego menu został Hamburger, a z KFC - chrupiące skrzydełka. Skrzydełka, po które akurat moja siostra poszła do sklepu, przesądzając o obiedzie.

Ktoś mi kiedyś szepnął, że panierka z pokruszonych chipsów kukurydzianych nachos smakuje zupełnie jak ta z KFC. Wypróbowaliśmy. Ktoś nie kłamał. Skrzydełka, pieczone bez grama tłuszczu, bezglutenowe, trafiły na stałe do naszego menu. A ja jestem w stanie je zdzierżyć. Zdrowy fastfood brzmi paradoksalnie, a jednak. Da się !
Hot Chicken Wings
Czas przygotowania: 15-20 min
Czas pieczenia:              1-1,5h
Czas całkowity:      1h15min-2h
Składniki:
  • 6 sporych skrzydełek
  • 250g chipsów kukurydzianych nachos (wszystko jedno, jaki smak)
  • 2 jajka
  • mąka do obtoczenia (może być kukurydziana)
  • 3-4 łyżki przyprawy do kurczaka (przyprawa pikantne skrzydełka albo po prostu pikantna przyprawa do kurczaka)
  • ewentualnie sól do smaku

Przygotowanie:
  • Skrzydełka umyć w zimnej wodzie.
  • Nachosy pokruszyć na drobne okruszki (można do tego użyć tłuczka do mięsa, najlepiej drewnianego, przy metalowym pęka torebka - przed rozpoczęciem "tłuczenia" należy zrobić małą dziurkę na wierzchu paczki aby uciekło z niej powietrze)
  • Kruszonkę z nachosów wymieszać z 2-3 łyżkami przyprawy pikantne skrzydełka.
  • Skrzydełka natrzeć jedną łyżką przyprawy pikantne skrzydełka i ewentualnie solą do smaku.
  • W jednej misce roztrzepać jajka, w drugiej wysypać nieco mąki, a w trzeciej panierkę z nachosów.
  • Skrzydełka obtoczyć kolejno w mące, jajkach i dokładnie w panierce, po czym układać na blaszce przykrytej papierem do pieczenia (lub folią aluminiową).
  • Piec 1-1,5h w temperaturze 200 stopni, najlepiej na najwyższej półce piekarnika.
  • Najlepiej smakują z pieczonymi ziemniaczkami lub frytkami i z ketchupem.
Jak poznać, że skrzydełka można już wyciągać? To proste - na pewno nie będą dobre, jeśli nie zaczął wytapiać się z nich tłuszcz. Od momentu, kiedy go zauważę, zostawiam je jeszcze 15min w piekarniku, z włączoną funkcją opiekania od góry.

Smacznego!

Zimowy Obiad zBLOGowani.pl

Hot Chicken Wings

Czytaj dalej...

22 stycznia 2015

 Od dawna przymierzałam się do tego tajskiego dania. Usłyszałam od kilku osób "Jak możesz nie znać Green Curry!". I za każdym razem, jak to słyszałam, brzmiało to coraz bardziej jak wyzwanie. Którego się podjęłam, naturalnie. Jak się okazało, przygotowanie zielonego curry to rzecz dziecinnie prosta. Oczywiście, jeśli się to robi z użyciem gotowej pasty Green Curry (ale przygotowanie tejże pasty to już osobny rozdział, i nie na ten stopień wtajemniczenia w kuchnie azjatyckie, który odpowiada mojemu).

Czymże jest więc to osławione zielone curry? Nic innego jak proste danie jednogarnkowe (a dokładniej jednopatelniowe), przygotowane na bazie mleczka kokosowego i tajskiej pasty green curry. Mięso, jakiego się do niego używa, jest kwestią osobniczą - jednym bardziej smakuje z wołowiną, innym z krewetkami, a jeszcze inni nie wyobrażają sobie zielonego curry z czym innym niż z kurczakiem. Mimo, że nie należę do tych ostatnich, przygotowałam danie właśnie z kurczakiem. Spowodowane to było jednak pewnym ograniczeniem, które nałożyła na mnie zawartość lodówki. Bowiem jedynym mięsem, które było na składzie, okazały się dwie soczyste piersi z kurczaka.

Kurczak, naturalnie, nie jest jedynym składnikiem dania. Jak zapewne dało się na pierwszy rzut oka zauważyć, potrawa jest obfita w warzywa. Ha, i to nie byle jakie! Otóż zasada mówi, że warzywa mają być zielone. Tajskie receptury zawierają w sobie tajskie bakłażany i śnieżny groszek, rzecz jasna produkty o niewielkiej dostępności dla obywateli naszego świetnie zaopatrzonego kraju. Oczywiście, można je zdobyć, jednak ceny produktów są znaczne, nie polecam. Nie polecam, ponieważ warzywa te można z powodzeniem zastąpić naszymi krajowymi - zamiast azjatyckiego groszku - cięta fasolka szparagowa, szparagi lub polski groszek niełuskany. Zamiast tajskich bakłażanów - cukinia lub brokuły. Ostatni istotny składnik to papryczka chili, z której zdobyciem nie ma najmniejszych problemów. Całość natomiast podaje się z porcją ryżu jaśminowego i przyozdobioną świeżą kolendrą lub tajską bazylią (również do zdobycia, polecam od firmy BaZiółka!)

Ponieważ był to mój pierwszy raz z green curry, nie wiem, jak docelowo powinno smakować. To, co mi wyszło, było przepyszne. Mimo całej papryczki chili, jaką dodałam, potrawa nie była za ostra. Doskonale łagodzi ją mleczko kokosowe. Jednak wrażliwe na ostre potrawy osoby powinny uważać - to jednak kuchnia tajska, która do łagodnych nie należy ;) 
Gaeng Khiao Wan Gai
kurczak w zielonym curry
porcja na 2 osoby
Całkowity czas przygotowania: ~45min
Składniki:
  • 350g piersi z kurczaka
  • 1 mała cukinia
  • 350g mrożonej (lub świeżej) ciętej fasolki szparagowej
  • 1 czerwona papryczka chili
  • 2 szklanki mleczka kokosowego
  • 2 łyżki pasty green curry
  • do podania: 250g ryżu, garść świeżej kolendry lub bazylii tajskiej
Przygotowanie:
  • Pierś z kurczaka kroimy w kostkę.
  • Na patelni rozgrzewamy pastę green curry wymieszaną z mleczkiem kokosowym.
  • Gotujemy wodę na ryż i przygotowujemy wg sposobu przygotowania podanego na opakowaniu.
  • Kroimy w kostkę cukinię, a papryczkę w cieniutkie paseczki.
  • Na patelnię wrzucamy kurczaka i warzywa.
  • Dusimy wszystko dopóki kawałki kurczaka nie będą białe z każdej strony, a warzywa nie wytracą lekko swojej zielonej barwy (zamiast żywo zielone staną się żółtawe).
  • Podajemy z ryżem i świeżymi ziołami.
Smacznego!
Niskokaloryczny styczeń Zdrowy obiad Niskokaloryczny styczeń Zimowy Obiad

Gaeng Khiao Wan Gai, czyli Zielone Curry

Czytaj dalej...

11 stycznia 2015


Odkąd sięgam pamięcią, w naszym domowym menu obiadowym zawsze znajdowały się chińskie czy wietnamskie potrawy. Jest to związane z naszą zamierzchłą już tradycją dużych rodzinnych zakupów. Za każdym razem, gdy wszyscy wychodziliśmy na całodniowe zakupy, kiedyś na stadion narodowy, a później do CH Wileńska, robiliśmy sobie przerwę na obiad w ulubionych chińskich budkach z jedzeniem. Ze stadionowych budek pamiętam tylko słoiczki świeżych pędów bambusa, które kupowali rodzice, i chyba egzotyczne owoce, i na pewno liczi w syropie. Natomiast gdy powstało CH Wileńska, obiady jadaliśmy w restauracji Mister Wok. Po krótkim czasie staliśmy się stałymi klientami i znaliśmy smak każdej serwowanej tam potrawy. Każdy z nas miał swoje ulubione danie, a to, które tu dzisiaj prezentuję, ma smak najlepszego wg mnie orientalnego stir-fry. Ponieważ z biegiem lat ja i moje rodzeństwo podrośliśmy, a miejsce rodzinnych wyjść zajęły spotkania ze znajomymi, tradycja upadła. Jednak nasze zamiłowanie do kuchni azjatyckiej przetrwa wszystko - gdy dzisiaj z siostrą przygotowałyśmy obiad, w całej kuchni panował duch minionych lat dzieciństwa. 

Danie, które wspólnie stworzyłyśmy, jest bardzo rozgrzewające, dzięki świeżemu imbirowi, a ponieważ nie przepadamy za tłustymi potrawami, dodałyśmy minimum oliwy - dlatego jest lekkie. Będzie idealne na styczniową dietę :) 


Kurczak z woka
po chińsku
Czas przygotowania warzyw: ~40min
Czas przygotowywania:         ~20 min
Całkowity czas przygotowania:    ~1h
Składniki (porcja dla całej rodziny):
  • 500g piersi z kurczaka
  • 1 czerwona papryka
  • 1 puszka pędów bambusa (225g)
  • 30g grzybów mun
  • 1 spora cebulka dymka ze szczypiorem
  • 1/2 główki kapusty pekińskiej
  • 2 marchewki
  • 4cm korzenia imbiru
  • 2 nieduże ząbki czosnku
  • 3-4 łyżki oliwy
  • 5-6 łyżek sosu ostrygowego
  • 2-3 łyżki sosu sojowego
  • 1-2 łyżeczki sosu sambal oelek
  • 1/2 szklanki bulionu warzywnego
  • 1 łyżeczka skrobi kukurydzianej
Przygotowanie:
  • Pierś z kurczaka kroimy na drobne kawałki.
  • Grzyby mun zalewamy gorącą wodą i odstawiamy na 10min.
  • Paprykę kroimy na cieniuteńkie paseczki.
  • Dymkę wraz ze szczypiorem kroimy w piórka (bardzo cienko).
  • Kapustę pekińską również kroimy w cienkie paseczki.
  • Obrane marchewki ścieramy na tarce na włosy (długą krawędzią marchewki na małych oczkach tarki).
  • Namoczone grzybki mun kroimy na cieniutkie paseczki.
  • Czosnek i imbir obieramy ze skórki.
  • Na rozgrzanej oliwie smażymy kurczaka tak, aby każdy kąsek był ze wszystkich stron biały.
  • Do kurczaka wrzucamy cebulkę i wlewamy sos sojowy, smażymy chwilę cały czas poruszając wokiem nad ogniem.
  • Dodajemy grzyby mun, paprykę, pędy bambusa, marchewkę i kapustę pekińską, dokładnie mieszamy zawartość woka, dolewamy sosu ostrygowego i sosu sambal oelek, zmniejszamy ogień pod wokiem.
  • Do woka wyciskamy imbir i czosnek, mieszamy.
  • Na sam koniec gorący bulion warzywny mieszamy ze skrobią kukurydzianą i dolewamy do woka, aby zagęścić sos.
  • Moim zdaniem danie smakuje najlepiej z ryżem jaśminowym, można jednak je przygotować z chińskim makaronem Chow Mein.
  • Porcję dla 2 osób należy przygotować z połowy składników.
Niskokaloryczny styczeń Niskokaloryczny styczeń Zdrowy obiad

Kurczak z woka po chińsku

Czytaj dalej...

8 stycznia 2015


Słowem wstępu, bardzo nie lubię duszonej papryki. Duszonej, smażonej, marynowanej czy pieczonej. Jak mam ją jeść, to tylko na surowo, kiedy jest soczysta i chrupiąca. Jednak moja wielka tajska improwizacja przekonała mnie, że pieczona papryka może być przesmaczna, trzeba ją tylko dobrze doprawić. 

Zapiekane faszerowane papryczki po tajsku

Czytaj dalej...

6 stycznia 2015

Nowy rok zazwyczaj zwiastuje zmiany. Chociaż nigdy nie zdarzyło mi się utworzyć listy życzeń, zawsze znajdzie się kilka celów, które w trakcie nowego roku planuję osiągnąć za wszelką cenę. Jeden z nich oczywiście dotyczył bloga. Mianowicie planuję urozmaicić go o kuchnię orientalną - jest bardzo zdrowa i nietrudna, a jednocześnie oryginalna i smaczna. Plan wprowadzam w życie wraz z pierwszym postem w tym roku. 

Stir-fry z kurczakiem i orzeszkami arachidowymi

Czytaj dalej...

16 grudnia 2014

Nawiązując do Ratatouille i wspomnianej w tamtym poście refleksji, mam dla Was kolejną potrawę, którą każdy świeżak w kuchni będzie w stanie przygotować. 

Krewetki w panierce kokosowej

Czytaj dalej...

12 grudnia 2014


Rozmawiałam jakiś czas temu z kilkoma osobami na temat gotowania. Nasunęła mi się na ten temat pewna refleksja. Do gotowania nie trzeba talentu. Wystarczy odrobina chęci i znajomość podstawowych zasad i przepisów, nic więcej. Każdy może się nauczyć i stać się mistrzem kuchni. 

Ratatouille

Czytaj dalej...

29 listopada 2014


Kilka dni temu znajoma się mnie zapytała, czy robiłam kotleciki z buraczków, bo potrzebne jej było zdjęcie. 
Pudło. Nienawidzę buraczków.

Kotleciki z Buraków

Czytaj dalej...

9 listopada 2014


Od bardzo dawna taka koncepcja chodziła mi po głowie. Soczysta pierś z kurczaka, słodkawa dynia i aromatyczne przyprawy korzenne. Nie byłam tego pewna, bo (jak z resztą widać), w pieczeniu mam znacznie więcej doświadczenia niż w gotowaniu, a zawsze mam w oczach wizję zmarnowanych produktów, a osoby, z którymi na temat tego połączenia rozmawiałam, raczej kręciły nosem. Pokręciły sobie, pokręciły, a mnie naszło i zrobiłam swoje. 

Korzenny Kurczak w Sosie Dyniowym

Czytaj dalej...

22 września 2014





Przyznam się, że jedliśmy je już jakiś czas temu. Nie wiem, czemu tyle zwlekałam z opublikowaniem tego prostego i szybkiego, aczkolwiek wykwintnego dania. Słowem wstępu - Wojtuś, mój najmłodszy brat, będąc na zakupach z rodzicami znalazł pudełko (800g!) krewetek. I się zaczęło. "Mamo mamo kupmy te langusty!" - Mama trochę skołowana, gdzie mały wyhaczył, że to langusty, ale nie przypominały zbytnio znanych nam skorupiaków, więc wzięła. Po czym patrzę, a to nie żadne langusty. To były krewetki. Szare. 

Trochę nie wiedziałam od której strony się za nie zabrać... one miały wąsy... i... OCZY. I się cały czas patrzyły smutnym wzrokiem... Wrzuciłam je do garnka z wodą. Często, jak nie wiem co zrobić, robię to co mi pierwsze przyjdzie do głowy. Dodałam soli, wycisnęłam sok z połówki cytryny. Wrzuciłam 2 rozgniecione ząbki czosnku. I czekałam na efekty mojego eksperymentu. Po 10 minutach gotowania krewetki coraz bardziej przypominały krewetki. Ich mięso zbielało, pancerzyki się zaczerwieniły... Wyciągnęłam, odcedziłam. Zjadłam jedną. Nie, to zdecydowanie nie było to. 

W tym momencie przypomniało mi się, jak kiedyś Ciocia i Wujek z Białej Podlaskiej zabrali mnie do swojej ulubionej restauracji gdzie pierwszy raz jadłam krewetki królewskie. Były podsmażane. Szybko wylałam na patelnię trochę oliwy, podgrzałam ją i wrzuciłam na nią krewetki. Smażyłam po obu stronach aż pancerzyki zaczęły lekko odstawać, a same skorupiaki zmieniły kolor na pomarańczowy. Znowu wzięłam jedną na spróbowanie, i powiem Wam, że lepszych krewetek do tej pory nie jadłam :) Radzę przekonać się osobiście.




Grillowane krewetki ze szpinakiem
Składniki:


✈ Krewetki

  • 800g krewetek królewskich
  • 2 ząbki czosnku
  • sok wyciśnięty z połówki cytryny
  • oliwa do smażenia

✈ Szpinak

  • 500g mrożonego szpinaku
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 opakowanie sera feta
  • masło do smażenia
  • 1-2 łyżki soku z cytryny
Przygotowanie:
  • Zależnie od stanu zakupionych krewetek: jeśli są czerwonawe w kolorze, wrzucamy je na 5 min do wrzącej wody z wrzuconym uprzednio czosnkiem i sokiem z cytryny. Jeśli są kremowoszare lub po prostu wiemy, że są surowe, gotujemy je przez 10 min aż porządnie zmienią kolor.
  • Krewetki odcedzamy i odstawiamy na 15-20 min aż porządnie ociekną i odparują.
  • Smażymy je 2-3 min z każdej strony.
  • Szpinak wyciągamy na godzinę przed przygotowaniem.
  • Rozpuszczamy masło na patelni, po czym dorzucamy szpinak i rozgniecione ząbki czosnku.
  • Smażymy ok. 10 min (cały czas mieszając) aż szpinak się całkowicie rozmrozi i zacznie tracić swój żywo zielony kolor, następnie dolewamy sok z cytryny.
  • Rozkruszamy ser feta na patelnię (można go wcześniej pokroić), mieszamy wszystko tak, aby ser się lekko rozpuścił.
  • Całość proponuję podawać z ryżem (można przygotować ryż w sosie winegret), idealnym dopełnieniem potrawy jest białe półsłodkie wino.
Smacznego !

Grillowane krewetki ze szpinakiem

Czytaj dalej...